Czyżby kolejna osoba z “parczku” się miała nawrócić?

Czyżby kolejna osoba z “parczku” się miała nawrócić?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Zacznę od wyjaśnienia czym jest parczek, tak więc parczek to miejsce spotkań naszej ekipy, gdy człowiek miał 18-24 lata. Było to miejsce picia i robienia różnych złych i głupich rzeczy. Ja wyrwałem się z tego parczku do Boga jakieś 4 lata temu. Kolega jakieś 2 lata temu. Koleżanka teraz jeździ na pielgrzymki. Dzisiaj spotkałem wracając z pracy kolejną osobę. Pół roku temu była na detoksie, ponieważ zmarnowała swoje życie przez alkohol. Dzisiaj pierwszy raz się dowiedziała jak Bóg zmienił moje życie. Bardzo chętnie przyjdzie na spotkanie organizowane rpzez naszą wspólnotę dla bezdomnych i alkoholików. Mówiła, że bardzo chętnie się jeszcze ze mną spotka i pogada. Była zdziwiona ta osoba, że też przez uzależnienie chodziłem na mitingi. Myślę, że to nie przypadek, że spotkałem tą osobę, zwłaszcza, że wyjątkowo wcześniej wyszedłem z pracy. Mam nadzieję, że będzie to kolejna osoba z tego parczku, którą Bóg wyciągnie. Każdego kto czyta ten wpis proszę o modlitwę za tą osobę. Na początku spotkania nie chciałem mówić o moim nawróceniu, ale poczułem, że to może pomóc i ku mojemu zdziwieniu osoba ta mówiła, że może na te tematy godzinami rozmawiać. Chwała Bogu.

Odosobnienie przez chorobę wyróżnieniem w oczach Boga?

Odosobnienie przez chorobę wyróżnieniem w oczach Boga?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Znajoma mi podesłała fajny fragment książki o. Pelanowskiego pt. Umieranie ożywiające. Fragment ten umieszczę pod wpisem. Jest tam pocieszający moment, więc go zacytuję „Porażka, choroba, kalectwo wcale nie muszą być nieszczęściem w oczach Boga, a odosobnienie może stać się wyróżnieniem”. Może coś w tym jest, że to pewnego sposobu wyróżnienie, dzięki któremu mam więcej czasu na modlitwę i Mszę Świętą. Tego czasu zapewne bym nie miał tyle będąc w pełni zdrowym. Może Bogu się podoba to mała, znikoma robota jaką robię jako lekko schorowany człowiek. Może gdybym był w pełni zdrowy to by mnie ogarnęła pycha od tego co bym, robił dla Boga. Może w pełni zdrowy utraciłbym i tak znikomą moją pokorę. Któż to wie, jedynie Bóg, ja jedyne co muszę zrobić to starać mu się w pełni zaufać. Z Panem Bogiem.

Ateista prosi o różaniec

Ateista prosi o różaniec

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Dzisiaj było kolejne spotkanie z bezdomnymi. Nie chciałem na nie iść, ponieważ moje zawroty głowy utrudniają mi sporo rzeczy. Jednak zmusiłem się, ponieważ miałem ciuchy dla nich. Znajomy z tych spotkań dzwonił z pytaniem „Czy mam jakiś film na dzisiaj?”. Od razu pomyślałem o filmie o Ignacym Loyoli. Jakoś się zmusiłem i poszedłem. Tam pod stołówką poznałem i zaprosiłem Jacka. Chłopaka całego w tatuażach, kibica śląska. Podszedłem i mówię, że jest mile widziany a on, że nie wypada, aby taki brudny szedł na nasze spotkanie, potem dodał czy on ateista może być na tym spotkaniu. Oglądał film z wielką pasją a po filmie ryczący jak małe dziecko mówi do mnie, że film go poruszył. Potem modlił się z nami na Koronce do Bożego Miłosierdzia. Powiedział, że w życiu Loyoli widział swoje życie. Opowiadał, że widział siebie jak był zły dla ludzi, na koniec ten ateista ze łzami pyta się mnie czy mogę dać mu różaniec. Mimo tych zawrotów, pewnie było warto przyjść chociaż dla tego jednego Jacka. Z Panem Bogiem.

Pójdź za Mną

Pójdź za Mną

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Pojawiła mi się wczoraj myśl typu „Pójdź za Mną”. Myślę sobie, że bardzo pragnę iść za Jezusem, ale jednocześnie po ludzku się boję. Czego się boję? Boję się krzyża, któa może być w postaci chorób, cierpienia, tak po prostu po ludzku się boję tego. Jest napisane w Piśmie Świętym „Jeśli chcesz Mnie naśladować to weź swój krzyż i chodź za mną”. Z czego się bierze ten strach to nie wiem. Czy jest on z powodu mojej małej wiary? Czy niezależnie od wielkości wiary i tak by był? Jedno wiem, że moja dusza rwie się do Jezusa, pragnie Go i nie wyobraża sobie życia bez Niego. Muszę umieć bardziej Mu ufać a wtedy każde moje cierpienie będzie małe w moich oczach. Z Panem Bogiem.

Zazdrość

Zazdrość

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Człowiek myśli, że przybliża się do Boga i jest co raz bliżej, jednak uświadamia sobie, że uwolnić się od zazdrości jest niezwykle trudno. Problemy zdrowotne, reszta innych problemów życiowych sprawia, że widzę je jakby ważyły tonę. Na co dzień pracuję w szpitalu onkologicznym, więc widząc tych chorych ludzi powinienem cieszyć się tym zdrowiem jakie mam. Nie jest to jednak łatwe i pojawia się zazdrość, że inni mają lepsze zdrowie, mają takie czy inne rzeczy. Staram się wtedy od razu w myśli tym ludziom błogosławić w imię Boga. Nie chcę zatruwać swojego umysłu brudną zazdrością. Jak to jest, że widząc w szpitalu tych chorych i umierających ludzi człowiek nie docenia tego co ma, tylko wymaga od Boga więcej i jeszcze więcej. Czasem pojawiają się myśli, że może z takim stanem zdrowia mam się nauczyć już żyć do końca, tylko wtedy jako kontra pojawia się myśl w stylu wyrzutu do Boga. Kocham Boga i chcę wierzyć, że moja miłość do Niego jest szczera mimo mojej po ludzku złości. Człowiek chory dopiero wtedy docenia zdrowie jak go nie ma. Gdybym nagle ozdrowiał to bym chyba skakał z radości i był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Ku pokrzepieniu w linku poniżej katolickie rege. Z Panem Bogiem.

Bóg jest Wielki